Tegoroczne święta, według moich rodziców, miały być inne niż wszystkie. I były. Z tym, że nie o taką „inność” chodziło moim starym. Mieliśmy miło spędzić czas w gronie kochającej się, bo dawno nie widzianej rodziny. Stało się jednak nieco inaczej…
Na Wigilię zostaliśmy zaproszeni do wujka, starego kawalera, który mieszkał jakieś 200 km od nas. Wyjechaliśmy więc dzień wcześniej, żeby spokojnie zaklimatyzować się w nowym miejscu i przygotować kolację. Na miejscu spodziewaliśmy się jeszcze dwóch kuzynów i kuzynki z rodzicami. Jednak kiedy przyjechaliśmy okazało się, że jesteśmy pierwsi, a na rodzinkę przyjdzie nam poczekać do wieczora.
I w taki to niespodziewany sposób spadła na mnie część obowiązków przypadających moim kuzynom. Jednym z nich było załatwienie karpia. Dosłownie. Wujek mieszkał „na stawach” i po karpia nie trzeba było iść daleko. On sam był na stawach już od rana i miał wrócić dopiero przed kolacją, bo dziś ruch miał być największy. Tata wyjaśnił mi dokąd mam pójść i jak go znaleźć. Miałam nadzieję, że go rozpoznam, choć nie widziałam go już od ośmiu lat. Wtedy był jeszcze młodym mężczyzną, a ja młodym szczawiem… Teraz byłam wysoką dziewiętnastolatką. Szłam powoli z wyciągniętą szyją, wypatrując śniadego trzydziestoośmiolatka. Wydawało mi się, że wszystkie męskie oczy były wbite w moje szczupłe nogi i pełne pośladki w przyciasnych cielistych getrach. Zwłaszcza, że kurteczka sięgająca do pasa całkiem odsłaniała mój tyłeczek. Nagle usłyszałam za sobą wołanie: „Może świeżą rybkę, skarbie?”. Natychmiast się odwróciłam, bo ten głos wydał mi się znajomy. „Wujek Tadek?!” zawołałam rozbawiona. „A owszem, poproszę. I to nie jedną, a cztery”- dodałam rozbawiona. Lekko zakłopotany wujaszek odparł: „To ty Andziu? Jak ty wyrosłaś! Nie spodziewałem się tu zobaczyć takiej pięknej dziewczyny! Dla ciebie mam specjalne okazy. Chodź ze mną!”. I poszliśmy na drugi koniec stawów, do jego miejscówki. Po drodze rozmawialiśmy głównie o mnie. Wujek prawił mi takie komplementy, jakich jeszcze nie słyszałam z męskich ust. Nawiasem mówiąc był całkiem przystojnym mężczyzną… Jego wiek zdradzały jedynie lekko przyprószone włosy na skroniach. Podobał mi się. Pomyślałam, że jeszcze nigdy nie miał mnie taki facet. Kiedy weszliśmy do budki, zdjął kurtkę i zaproponował herbatę. Nie czekając na odpowiedź podał mi gorący kubek usiadł ze mną na jedynej małej ławeczce, która tam była. Taka bliskość była dla mnie dość krępująca, bo przychodziła mi na niego coraz większa ochota. Zwłaszcza, kiedy niby przypadkowo nasze uda się o siebie ocierały. Kiedy przyciszonym męskim głosem, któryś już raz z kolei podziwiał moje kobiece kształty, poczułam jak w majtkach robi mi się mokro. Wyobrażałam sobie jak mógłby teraz wyglądać jego penis i co mógłby ze mną zrobić. Nie wiem czy on odgadł moje myśli, czy sobie to wszystko po prostu zaplanował, ale w tym momencie dotknął mojego krocza i już dalej poleciało…
Jedną ręką przyciskałam jego palce do swojej cipki, drugą odpinałam spodnie. Z jego pomocą szybko je zdjęłam i pozwoliłam mu się zatopić w mojej wilgotnej cipce. Położył mnie na podłodze i delikatnie lizał całą szparkę, rozchylając ją jedną ręką. Po chwili dwa palce drugiej ręki powędrowały do wnętrza cipki. Posuwał mnie nimi z wyczuciem, a kiedy cipka stała się jeszcze bardziej mokra, dołączył trzeci palec. Patrzył na moje zaróżowione od podniecenia policzki i rozchylone usta. Wiedział, że chcę jeszcze, że już niedużo mi brakowało do szczytowania… chciał to zakończyć ze swoim pełnym udziałem. Właśnie rozpinał zamek, żeby wyciągnąć twardego penisa, kiedy zza drzwi doszło nas wołanie: „Tadzik, ryby się nam skończyły!”. „Cholera jasna!”- zaklął wujaszek – „ubieraj się szybko!”. Błyskawicznie zapiął spodnie i wybiegł z budki. Ja oszołomiona całym zdarzeniem, błyskawicznie założyłam na wpół ściągnięte getry, usiadłam na ławeczce i czekałam…
Po kilku minutach wrócił. Wszedł i nie patrząc mi w oczy powiedział: „No cóż, głupio wyszło…”. Nie pozwoliłam mu dokończyć. Podbiegłam do niego, uklękłam, wyciągnęłam ze spodni już bezwładnego penisa i zaczęłam powolne pieszczoty. Po chwili był całkiem twardy. A ja lizałam dalej bez pośpiechu jego główkę, trzymając lekko zaciśniętą dłonią jego trzon. Posuwałam go w ustach coraz szybciej i szybciej, zlizując co chwilę wylewający się z główki słodkawy płyn. Kiedy już był blisko, szybko zsunął ze mnie śliskie getry, położył się na podłodze w pozycji 69. leżał pode mną i na zmianę lizał moją mokrą szparkę i wpychał do niej palce. Czułam jak soczki spływały mi po udach, a on je zlizywał, docierając językiem, aż do szparki. To nakręcało mnie jeszcze i ssałam jego penisa z coraz większym zapałem. Moje ciche z początku jęki stawały się coraz głośniejsze, kiedy docisnął moje biodra do swojej twarzy i wessał się w moją cipkę. Wtedy wydałam okrzyk rozkoszy a on razem ze mną. Jego penis wystrzelił prosto w moje usta…
-
No, takiego powitania się nie spodziewałam… – powiedziałam z figlarnym uśmieszkiem.
-
Mam nadzieję, że się podobało… – odpowiedział zaczepnie.
-
Zrobiłeś to tak, że mam ochotę na jeszcze…
-
Nie kuś więcej… i zmykaj do domu, tylko ciiiiiiiii… .
CD w części 2

u super
też tak chce aż nabrzmiałam
swietne chcialbym tak