Było lato, kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem. I zakochałem się. Tak jak może się zakochać młody mężczyzna, który dawno nie miał żadnej kobiety.
Jak co dzień, wczesnym rankiem wychodziłem na codzienny obchód – jak to na wsi, trzeba dopatrzyć całego dobytku, obejść gospodarstwo, bo ojciec ściga do roboty! A później jak zwykle musiałem rozwieźć stałym klientom świeże jajka i mleko. Tego dnia cholernie mi się nie chciało, bo poprzedniego wieczoru poimprezowaliśmy trochę z kumplami i nie mogłem się zwlec z łóżka… . Ale upierdliwy ojciec nie pozwolił mi poleżeć ani chwili dłużej!
Około ósmej pojechałem na rozwózki. Tego dnia rowerem, bo w motorze w baku świtało dno… . Coś mnie tchnęło, żeby przejechać ścieżką przez pola, na skróty. I dobrze się stało, bo przejeżdżając tamtędy z powrotem zobaczyłem ją na polu sąsiada… .
Opalała się. Było już po 9.00 i słońce dość mocno grzało, więc w sumie nie było się czemu dziwić z tym, że po pierwsze: widziałem ja tu po raz pierwszy. Po drugie; była naga!
Gdybym przejeżdżał na motorze usłyszałaby mnie a tak, mogłem ją swobodnie obserwować. Co prawda byliśmy w szczerym polu i w pobliżu nie było ani jednego drzewa ale byłem pewny, że mnie nie widziała. Stałem dość daleko, a ona miała przysłonięte oczy. Leżała na plecach z podkurczonymi nogami i choć wysilałem wzrok, nie byłem pewny czy ma na sobie majteczki. I tak nie zobaczyłbym szczegółów, ale sama myśl o tym, że między jej lekko rozchylonymi udami nie ma nic prócz wilgotnej od potu muszelki, podniecała mnie.
Miała piękne piersi. Nie pierwszy raz się już tak musiała wygrzewać, bo i one był tak ciemne jak reszta ciała, świecącego się od nadmiaru olejku… .
No dobrze, ale nadal nie wiedziałem kim ona była… .
Przez kilka dni ta sytuacja się powtarzała. Za każdym razem zatrzymywałem się w tym samym miejscu i podglądałem ją raz świecącą pięknymi piersiami, to znów wypinającą swój kształtny tyłeczek. Ale nigdy nie miałem śmiałości podejść bliżej. Bałem się ją spłoszyć.
Aż w końcu ona mnie uprzedziła. Kiedy tak wbijałem w nią rozmarzony wzrok, pomachała mi! Ot tak po prostu.
-
No podejdź tu w końcu!
Kiedy podszedłem, oczywiście lekko zdezorientowany, ciągnęła dalej:
-
Albo jesteś taki nieśmiały, albo ci się nie podobam, skoro od tylu dni patrzysz a nawet nie podejdziesz… .
Kiedy przybliżałem się do niej, coraz bardziej mnie pociągała ta tajemnicza kobieta. Nadal leżała w swojej ulubionej pozycji, nie zdjęła nawet chustki z twarzy. Stanąłem przy jej stopach. Spojrzałem w to najbardziej intrygujące mnie miejsce.
Nie miała ich. Była bez majtek. Poczułem, że mały się budzi… .
-
Jestem
-
Wiem kim jesteś – przerwała i odsłoniła twarz.
-
To pani!
Nie mogłem w to uwierzyć. To była moja nauczycielka matematyki z zawodówki. Chyba wszystkie chłopaki były zaślepione jej jędrnymi cycuszkami! Była na prawdę niezła. Miała może 35 lat. W końcu zobaczyłem co chowało się pod jej codziennym strojem… . Piersi, które mimo tego, że leżała, sterczały do góry, aż się prosiły o to, żeby wsunąć między nie twardego kutasa.
-
Nie spodziewałem się że to pani… .
-
Nie jesteśmy w szkole! Jestem Julka.
-
Podobam Ci się? – zapytała mnie wyginając kusząco swoje nagie, szczupłe ciało.
„Mogłaby być modelką” pomyślałem w dalszym ciągu śliniąc sę zapatrzony w jej szparkę, która kusząco wyglądała spomiędzy ud.
-
Jesteś bardzo przystojny. Zresztą zawsze mi się podobałeś.
-
Pani, to znaczy ty mi też – byłem na prawdę skrępowany.
-
Teraz też?
„Teraz to najchętniej wszedłbym na ciebie i włożył go między te cycuszki…”- myślałem i w innym wypadku zrobiłbym to, ale… .
-
Podnieca cię to? – zapytała.
Jeszcze nie zdążyłem odpowiedzieć.
-
Bo mnie bardzo. Codziennie tu przychodziłeś. Nietrudno cię było zauważyć. Już się nie mogłam doczekać kiedy podejdziesz… .
Mówiąc to tak wygięła swoje spocone od upału ciało, że wymiękłem. Przybliżyłem się do niej i przykucnąłem
-
No dalej. Nikt przecież nie patrzy.
Dotknąłem jej uda. Moja szkolna fantazja właśnie się miała spełnić… .
Przesunąłem dłoń ku jego wewnętrznej stronie, i dalej i jeszcze ciut, zbliżałem się ku nagiej szparce, którą pokrywały zgrabnie przystrzyżone w trójkąt włoski. Moja dłoń dotarła tam wreszcie i w końcu dotknąłem jej mokrej cipki – nie wiem czy była tak spocona, czy faktycznie aż tak podnieciło ją moje podglądanie, w każdym razie była mokrusieńka. Pomyślałem, że gładko mógłbym się tam wślizgnąć. Przyjęłaby mnie bez oporów. Spróbowałem, ale najpierw palcem. Ledwo go zamoczyłem w jej soczku, kiedy usłyszałem silnik…
cd. w 2 cz.

zajebiste
woow