Sobotni grill cz. 2

Po tym niewinnym klapsie dziewczyny wróciły do zabawy, a ja zostałem na kanapie sam ze swoją rozbudzoną wyobraźnią. Na chwilę przymknąłem oczy, żeby znów przywrócić w pamięci widok tamtego tyłeczka, a kiedy podniosłem z powrotem powieki, lasek już nie było. Nieco zdezorientowany wstałem i zacząłem się rozglądać po parterze, ale nie było ich nigdzie.

„Co za idiota ze mnie!” pomyślałem i wybiegłem do ogrodu przez otwarte drzwi na tarasie.

Rozejrzałem się dookoła i… strzał w dziesiątkę.

Basen był lekko oświetlony, dzięki temu z daleka mogłem zobaczyć wygłupiające się w jego pobliżu małolaty. Ich krok był tak chwiejny, że wydawało się, że zaraz któraś z nich wpadnie do wody, a że trzymały się za ręce, gwarantowany był podwójny plusk.

Powoli ruszyłem i nie spuszczając z nich wzroku, czekałem aż którejś powinie się noga. W pewnym momencie myślałem że byłem o krok od wyłonienia miss mokrego podkoszulka, ale niestety… .

Kiedy podszedłem, sam o to zadbałem. Objąłem Monikę w pasie i delikatnie popchnąłem. Siostra najpierw popatrzyła na mnie wzrokiem, w którym mieszało się rozbawienie ze strachem, ale kiedy usłyszała śmiech wydobywający się z basenu, również nie mogła go w sobie dłużej tłumić.

  • W końcu chciałyście wypróbować wodę w tym baseniku! – odezwałem się zaczepnie.

  • Wielkie dzięki za pomoc! – z przekąsem odparła Monika.

  • A ty co tak stoisz? Wskakuj za nią! Ja z przyjemnością na was popatrzę.

Siostrze nie trzeba było tego drugi raz powtarzać. Spojrzała na mnie figlarnym wzrokiem i szybkim ruchem zdjęła bluzeczką, spod której wyskoczyły piękne jędrne cycuszki ściśnięte stanikiem. Następnie jeszcze szybciej pozbyła się spódniczki mini i w samej bieliźnie wskoczyła do wody.

  • I jak?

  • Woda – rewelacja! Wskakuj!

Nie wskoczyłem. Usiadłem na brzegu basenu i zamoczyłem nogi. Rzeczywiście miała przyjemną temperaturę. Siostra zawzięła się, że uda jej się przepłynąć jakąś z kosmosu wziętą liczbę basenów. Monika podpłynęła do mnie i we dwójkę jej dopingowaliśmy.

Dziewczyna opierała się plecami o ścianę basenu. Siedząc, wbijałem wzrok w jej sutki. Mokra bluzeczka ciasno przylegała do jej boskiego ciała i cudnie podkreślała te dwie wypukłości – dwa mocno sterczące sutki. Moje dłonie chciałyby być na miejscu tego materiału, który jej w tamtej chwili oklejał. Myślałem tylko o jednym – żeby znalazły się w moich ustach, oplatane przez rozbiegany język, chcący sprawić im przyjemność – lizać je, przygryzać, kąsać, całować. A następnie miejsce języka zająłby mój penis! Uwielbiam dotykać nim sterczących, wilgotnych od śliny sutków. A najlepiej na hiszpana. Mój kutas między jej pokaźnymi piersiami – wciskający się pomiędzy nie i równie ciaśniutko wysuwający… . W przód i tył w przód i tył. Dociskałbym je tak mocno do siebie, coraz mocniej, żeby kutas ledwie mógł się między nie wciskać. A ona, bawiłaby się tymi sutkami – drażniąc je, podszczypując, sięgając do nich językiem, liżąc je… .

I tak pogrążony w zadumie nad jej piersiami, nagle coś poczułem… . To była jej dłoń, którą właśnie położyła na moim przyrodzeniu. Bez oglądania się na mnie zaczęła je delikatnie ugniatać – nie mogła zrobić nic więcej, bo dżinsy stanowiły zbyt dużą przeszkodę. Ale po chwili poczułem, jak suwak powoli zsuwa się w dół a jej rączka błądziła w okolicy rozporka próbując dostać się w wiadome miejsce. Czułem jej palce na swoim małym – badały gdzie to wejście przez które mogły się wsunąć pod bokserki. Znalazła go – sam do niej wyszedł, bo zdążył już nieco się wyprężyć. Odwróciła się do mnie i już chciała wziąć go do buzi, kiedy przypłynęła siostra.

  • Nie mogłam już! – powiedziała lekko dysząc. – A wy co tutaj robicie? – zobaczyła jak zapinam suwak. – No dobrze nie chowaj go! Już tyle razy go widziałam. Mnie się nie musisz wstydzić! – i roześmiała się.

Podeszła do mnie i sama zajęła się spodniami. Szybko je rozpięła, zsunęła, i wyrzuciła na brzeg. Po czym zbereźnica przybliżyła swoje usta do małego, który zniknął w jej ustach.

Przełknąłem głośno ślinę i spojrzałem na Monikę – zdezorientowaną ale widocznie podnieconą.

  • Co ty robisz? – skierowała pytanie do mojej siostry, która w odpowiedzi tylko się na nią popatrzyła nie wyjmując mojego penisa z ust.

Było mi cholernie głupio – siostra była już porządnie wstawiona, Monika zresztą też. Niech się dzieje co chce – pomyślałem.

Język siostry pracował ja zwykle zwinnie, oplatając małego, pomagał ustom sprawiać mu przyjemność. Kiedy mój mały już osiągnął największy z możliwych rozmiarów, wypuściła go z ust i zbliżyła się do Moniki.

  • Może teraz ty spróbujesz? W końcu miałaś już taki zamiar…

Podpłynęła do mnie i kontynuowała to co zaczęła siostra. Ale… obciągając mi zaczęła wzdychać! To nie tylko mój penis ją tak podniecał – stojąca za nią siostra była tego sprawczynią… .

Nie widziałem tego co się działo pod wodą, ale jej paluszki musiały dostać się do muszelki Moniki. To one sprawiały jej taką przyjemność. Jej ciche, niepowstrzymywane jęki i myśl, że siostra penetruje palcami jej cipkę tak mnie podnieciły, że dochodziłem jej w ustach. Ale ona była już tak rozmarzona, było jej tak dobrze, że nie panowała nad swoimi mocno zaciśniętymi ustami . Ręka siostry poruszała się coraz szybciej i szybciej, a Monika krzyczała bezgłośnie… z jej ust wyciekała moja sperma… . A ona szczytowała…

3 myśli nt. „Sobotni grill cz. 2

Dodaj komentarz

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>