Pani od historii cz.1

Było lato, kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem. I zakochałem się. Tak jak może się zakochać młody mężczyzna, który dawno nie miał żadnej kobiety.

Jak co dzień, wczesnym rankiem wychodziłem na codzienny obchód – jak to na wsi, trzeba dopatrzyć całego dobytku, obejść gospodarstwo, bo ojciec ściga do roboty! A później jak zwykle musiałem rozwieźć stałym klientom świeże jajka i mleko. Tego dnia cholernie mi się nie chciało, bo poprzedniego wieczoru poimprezowaliśmy trochę z kumplami i nie mogłem się zwlec z łóżka… . Ale upierdliwy ojciec nie pozwolił mi poleżeć ani chwili dłużej!

Około ósmej pojechałem na rozwózki. Tego dnia rowerem, bo w motorze w baku świtało dno… . Coś mnie tchnęło, żeby przejechać ścieżką przez pola, na skróty. I dobrze się stało, bo przejeżdżając tamtędy z powrotem zobaczyłem ją na polu sąsiada… .

Opalała się. Było już po 9.00 i słońce dość mocno grzało, więc w sumie nie było się czemu dziwić z tym, że po pierwsze: widziałem ja tu po raz pierwszy. Po drugie; była naga!

Gdybym przejeżdżał na motorze usłyszałaby mnie a tak, mogłem ją swobodnie obserwować. Co prawda byliśmy w szczerym polu i w pobliżu nie było ani jednego drzewa ale byłem pewny, że mnie nie widziała. Stałem dość daleko, a ona miała przysłonięte oczy. Leżała na plecach z podkurczonymi nogami i choć wysilałem wzrok, nie byłem pewny czy ma na sobie majteczki. I tak nie zobaczyłbym szczegółów, ale sama myśl o tym, że między jej lekko rozchylonymi udami nie ma nic prócz wilgotnej od potu muszelki, podniecała mnie.

Miała piękne piersi. Nie pierwszy raz się już tak musiała wygrzewać, bo i one był tak ciemne jak reszta ciała, świecącego się od nadmiaru olejku… .

No dobrze, ale nadal nie wiedziałem kim ona była… .

Przez kilka dni ta sytuacja się powtarzała. Za każdym razem zatrzymywałem się w tym samym miejscu i podglądałem ją raz świecącą pięknymi piersiami, to znów wypinającą swój kształtny tyłeczek. Ale nigdy nie miałem śmiałości podejść bliżej. Bałem się ją spłoszyć.

Aż w końcu ona mnie uprzedziła. Kiedy tak wbijałem w nią rozmarzony wzrok, pomachała mi! Ot tak po prostu.

  • No podejdź tu w końcu!

Kiedy podszedłem, oczywiście lekko zdezorientowany, ciągnęła dalej:

  • Albo jesteś taki nieśmiały, albo ci się nie podobam, skoro od tylu dni patrzysz a nawet nie podejdziesz… .

Kiedy przybliżałem się do niej, coraz bardziej mnie pociągała ta tajemnicza kobieta. Nadal leżała w swojej ulubionej pozycji, nie zdjęła nawet chustki z twarzy. Stanąłem przy jej stopach. Spojrzałem w to najbardziej intrygujące mnie miejsce.

Nie miała ich. Była bez majtek. Poczułem, że mały się budzi… .

  • Jestem

  • Wiem kim jesteś – przerwała i odsłoniła twarz.

  • To pani!

Nie mogłem w to uwierzyć. To była moja nauczycielka matematyki z zawodówki. Chyba wszystkie chłopaki były zaślepione jej jędrnymi cycuszkami! Była na prawdę niezła. Miała może 35 lat. W końcu zobaczyłem co chowało się pod jej codziennym strojem… . Piersi, które mimo tego, że leżała, sterczały do góry, aż się prosiły o to, żeby wsunąć między nie twardego kutasa.

  • Nie spodziewałem się że to pani… .

  • Nie jesteśmy w szkole! Jestem Julka.

  • Podobam Ci się? – zapytała mnie wyginając kusząco swoje nagie, szczupłe ciało.

„Mogłaby być modelką” pomyślałem w dalszym ciągu śliniąc sę zapatrzony w jej szparkę, która kusząco wyglądała spomiędzy ud.

  • Jesteś bardzo przystojny. Zresztą zawsze mi się podobałeś.

  • Pani, to znaczy ty mi też – byłem na prawdę skrępowany.

  • Teraz też?

„Teraz to najchętniej wszedłbym na ciebie i włożył go między te cycuszki…”- myślałem i w innym wypadku zrobiłbym to, ale… .

  • Podnieca cię to? – zapytała.

Jeszcze nie zdążyłem odpowiedzieć.

  • Bo mnie bardzo. Codziennie tu przychodziłeś. Nietrudno cię było zauważyć. Już się nie mogłam doczekać kiedy podejdziesz… .

Mówiąc to tak wygięła swoje spocone od upału ciało, że wymiękłem. Przybliżyłem się do niej i przykucnąłem

  • No dalej. Nikt przecież nie patrzy.

Dotknąłem jej uda. Moja szkolna fantazja właśnie się miała spełnić… .

Przesunąłem dłoń ku jego wewnętrznej stronie, i dalej i jeszcze ciut, zbliżałem się ku nagiej szparce, którą pokrywały zgrabnie przystrzyżone w trójkąt włoski. Moja dłoń dotarła tam wreszcie i w końcu dotknąłem jej mokrej cipki – nie wiem czy była tak spocona, czy faktycznie aż tak podnieciło ją moje podglądanie, w każdym razie była mokrusieńka. Pomyślałem, że gładko mógłbym się tam wślizgnąć. Przyjęłaby mnie bez oporów. Spróbowałem, ale najpierw palcem. Ledwo go zamoczyłem w jej soczku, kiedy usłyszałem silnik…

cd. w 2 cz.

2 myśli nt. „Pani od historii cz.1

Dodaj komentarz

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>