Pani od historii cz. 2

To był traktor mojego sąsiada, który właśnie w najlepsze przejeżdżał sobie przez swoje pole. Był jeszcze dosyć daleko, ale niewątpliwie zbliżał się do nas. Jak pech to pech! Tak niewiele brakowało… . Zawahałem się jeszcze, ale podniosłem się z klęczek i przyłożyłem dłoń do twardego krocza.

  • No co jest? – zapytała

  • Jak to co, ktoś nadjeżdża

  • Ach tak…

Popatrzyłem na nią jeszcze raz – leżała nadal taka jaką ją bóg stworzył. Jej opalone ciało pokrywała mieszanka potu i olejku do opalania. Jej pełne piersi odbijały od siebie promienie słoneczne, które załamywały się na jej kształtnym brzuchu i biegły poniżej, znikając między podkurczonymi nogami.

Ku mojemu zdziwieniu moja Wenus wcale nie wyglądała jakby jej przeszkadzała czyjakolwiek obecność. Opuściła powieki i przysłaniając dodatkowo oczy ręką zgiętą w łokci, powiedziała obojętnym tonem:
- jak chcesz. Gdybyś jednak zmienił zdanie – i tu urwała – mnie już tu może nie być… .

Te słowa uderzyły we mnie jak grom z jasnego nieba. Ale moja męska duma nie pozwoliła na powrót. Przecież wyszedłbym wtedy na szczawia, dla którego jej goła cipka jest zbawieniem!! pożegnałem ją z wielkim bólem serca i jądrami pełnymi nasienia.

Postanowiłem ją zdobyć, a ja swoje seksualne postanowienia realizuję.

Z takim optymistycznym założeniem wróciłem do domu, bo już nie mogłem się doczekać swojego ulubionego syku kapsla.

Następnego dnia rano poszedłem znowu tą samą trasą i jej nie było. Nie przejąłem się.

Na drugi – też. Tu już zacząłem się niepokoić, choć nie traciłem nadziei.

Dopiero kiedy trzeciego dnia zaczęło padać – delikatnie mówiąc wkurzyłem się!

Postanowiłem ją poszukać. Z tym, że nie miałem pojęcia, co może robić w deszczowy dzień trzydziestokilkuletnia nauczycielka… i w dodatku w takiej dziurze jak ta.

Była u nas tylko jedna knajpa – to za dużo powiedziane – w zasadzie obskurny bar w którym rzadko widywałem kobiety.

Poszedłem tam, choć wpierw przewinąłem się przez wszystkie inne możliwe miejsca. I niepotrzebnie, bo znalazłem ją tam, gdzie w zasadzie jej nie powinno być.

Siedziała przy stoliku w kącie, wzbudzając powszechne zainteresowanie, bo była jedyną kobietą. I w dodatku samotną.

Znudzony wzrok wbijała w komórkę, sącząc przy okazji drinka, bo chyba nie na sok przychodzi się w takie miejsce.

Podszedłem do niej:

  • Mogę się przysiąść?

W odpowiedzi kiwnęła tylko głową. Wyglądała na przygnębioną.

  • Co tu robisz sama?

  • Znalazłeś mnie? Źle trafiłeś. Nie mam dziś nastroju.

  • Idę po piwo. Chcesz coś?

  • Drinka. Podwójnego.

„kiepsko z nią” pomyślałem. Ale z drugiej strony…

Później przyszedł czas na drugą kolejkę i jeszcze jedną i nawet nie zorientowałem się kiedy bar opustoszał. Dosłownie. Siedzieliśmy tylko my i barman, który właśnie zniknął za drzwiami usiłując wynieść „zmęczonego” klienta.

Siedziałem naprzeciwko niej. Tego wieczoru wyglądała naprawdę seksownie. Inaczej niż na lekcjach. Miał luźną lecz prześwitującą bluzkę z niewielkim dekoltem . Miała czerwony stanik. I te piersi. Znów powróciło wyobrażenie jakie miałem na łące… .

Musiałem oderwać od nich wzrok, bo poczułem ucisk między nogami.

I wtedy poczułem je dotyk właśnie w tym miejscu.

Popatrzyła na mnie z tym charakterystycznym uśmiechem

  • Nadal masz na mnie ochotę?

Mój wzrok mówił sam za siebie.

Przesunęła dłoń wyżej, próbując objąć całą zawartość moich spodni.

  • Jaki on twardy!

Masowała go dłonią, uciskając go coraz mocniej. Masowała coraz szybciej patrząc mi w oczy z kokieterią.

  • Przestań!

  • Wychodzimy.

Wstała i nie pytając mnie wyszła. Poszedłem za nią jak pies. Szła przodem, dosyć szybko, a ja za nią. Nie wiem dlaczego nie podszedłem. Bałem się? Słuchałem się jej jak uczeń. Podniecało mnie to, że ma nade mną wyższość. Nikt mi wcześniej nie rozkazywał. Żadna kobieta.

Skręciliśmy w ścieżkę prowadzącą między pola na których się opalała. W końcu się zatrzymała. Mniej więcej w tym samym miejscu. Również przystanąłem. Mimo późnej nocy było dosyć widno:

  • Piękne niebo.

Podeszła do mnie. Przeszedł mnie dreszcz. „co się ze mną dzieje?”. Pocałowała mnie.

  • Chodź. – i pociągnęła za sobą. Zdjęła bluzkę i stanik, odsłaniając opalone piersi.

  • Rozbieraj się.

Kiedy zdjąłem ubranie, ona już leżała naga na mokrej od rosy trawie. Wszedłem na nią.

  • Zrób mi tam dobrze. – i popchnęła mnie delikatnie ku dołowi.

Posłusznie powoli obsunąłem się w dół, docierając do jej szparki. Poczułem pod językiem włoski. Obsunąłem się jeszcze niżej, żeby poczuć jej smak. Wsunąłem język między dwie gładko ogolone wargi i dotknąłem nim jej łechtaczki..

  • Ssssssssss – trafiłem w czuły punkt.

Nie była wystarczająco mokra. Lizałem ją jeszcze intensywniej, aż usłyszałem jej jęki. Kiedy zaczęła unosić biodra w rozkoszy, postanowiłem w nią wejść.

  • Nieee – usłyszałem – rób tak dalej.

Wróciłem, ale tym razem wsunąłem jej palec do mokrej cipki. Po chwili drugi. I ciągle przywarty ustami do jej łechtaczki posuwałem ją palcami. I tak, aż do szczytu.

Wstałem i usiadłem na nie.

  • Teraz kolej na mnie – powiedziałem i wsunąłem mojego nabrzmiałego penisa między jej soczyste cycuszki.

Ścisnąłem go nimi przesuwając biodra w przód i tył. A ona leżała pode mną osłabiona po orgazmie. Czekała z otwartymi ustami na mój wytrysk.

  • Skończ w moich ustach – wyszeptała.

Pocierałem kciukami jej sterczące sutki, sięgając co chwilę do jej cipki po soczek, aby nim natrzeć jej piersi. Ona nadal czekała, dotykając co chwilę językiem główkę mojego penisa, który docierał już coraz bliżej ust. Aż w końcu doszedł!

4 myśli nt. „Pani od historii cz. 2

Dodaj komentarz

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>