Napalony ginekolog cz. 1

Od kilku dni chodziła mi po głowie myśl o pójściu do ginekologa. Mimo że nic mi nie dolegało, chciałam, żeby Mój Pan G skontrolował, czy zużycie materiału nie przekroczyło normy ;) I dlatego w końcu zadzwoniłam do niego na komórkę, żeby zapisać się na wizytę. Tak na marginesie Pan G należy do tych, którzy nie posiadają swojej osobistej sekretarki, pielęgniarki, czy jak to się tam nazywa. W związku z tym miałam na niego dwie teorie: albo jest samowystarczalny, albo to gej. Tę drugą opcję było mi ciężko dopuścić do świadomości, bo to naprawdę całkiem przystojny facet i ilekroć rozkładałam przed nim nogi, przechodziły przeze mnie ciarki. Nie mówiąc już o tym, co czułam, kiedy rozpoczynał badanie… . A później ten jego wzrok na wpół zadowolony, ale i ukrywający zawstydzenie, kiedy wsuwając palec nie napotyka oporu, a wręcz przeciwnie… .

 

Jak zwykle nie udało mi się dodzwonić za pierwszym razem. Próbowałam przez pół dnia, aż w końcu po drugiej stronie usłyszałam znajomy męski głos.

  • Witam Pani Aniu!

Przywitał mnie tak jak zwykle. Kusiło mnie, żeby spytać go, czy w ten sposób odbiera telefon od każdej pacjentki, czy może należę do jego ulubienic? Chciałam zawitać do niego przed lekcjami, bo wtedy ma najmniejszy ruch. I tak jak myślałam zaproponował mi wizytę dwa dni później.

W środę wieczorem, podczas wieczornej kąpieli musiałam zadbać o każdy centymetr ciała. I nie tylko od pasa w dół – choć to była priorytetowa sprawa dla mojej maszynki do golenia – ale i powyżej wzgórka łonowego. Chciałam, żeby Pan G dokładnie zbadał moje piersi. Nigdy wcześniej tego nie robił, więc byłam już lekko stremowana, ale i nieco nakręcona tym faktem. Nie ważne, że ten mężczyzna widział już tysiące piersi – moich cudeniek jeszcze nie widział. A teraz ich jeszcze podotyka, pomiętosi uochuoch… . I bezwiednie sama zaczęłam dotykać swoich piersi, dając upust wyobraźni. Otuliłam je pianą w taki sposób, że na wierzch wystawały tylko dwa różowe sterczące sutki po których delikatnie przesuwałam palcami. Uwielbiałam się masować w ten sposób. Drażniąc tak suteczki, już po chwili czułam, że moja cipka puszcza soczki. Najpierw było tylko łaskotanie między nogami, a im dłużej i szybciej drażniłam sutki, tym mocniejsze mrowienie czułam na dole i musiałam się tam dotknąć.

Wsunęłam rękę pod pianę przysłaniającą całe moje nagie ciało i dotknęłam miękkiej skóry brzucha. Zsunęłam rękę niżej i pod palcami poczułam szorstkie odrastające włoski. „Zajmę się nimi później” pomyślałam i w tym momencie moje palce znalazły się w miejscu, gdzie rozchodzą się wargi sromowe. Masowałam swój guziczek, snując marzenia o tym, że jestem pielęgniarką w gabinecie mojego Pana G i ocieram się o niego bez bielizny w przyciasnym uniformie. A on, nie mogąc się oprzeć mojej nagiej cipce, bierze mnie na stole za parawanem.

Z każdą chwilą byłam coraz bliżej orgazmu i kiedy czułam, że nadchodzi, drugą dłonią rozszerzyłam muszelkę jak mogłam najbardziej, żeby wzmocnić doznania i przyspieszyłam prawą rękę. Wtedy moje rozszerzone nogi bezwiednie uniosły się do góry, a ciało mocno skurczyło i gwałtownie wyprężyło. To był pierwszy orgazm tego wieczoru. Nie wyobrażam sobie kąpieli bez pieszczenia swojej cipki. Nie mogę się powstrzymać, żeby jej nie pomasować, kiedy tego potrzebuje… .

Kiedy się już odprężyłam, zabrałam się za golenie delikatnie nabrzmiałej muszelki. Była jeszcze wrażliwa na dotyk i kiedy pozbywałam się włosków z warg, nie mogłam się powstrzymać przed kolejną masturbacją. Po zabiegu, kiedy wyszłam z wanny, stanęłam przed lustrem, żeby obejrzeć efekt. Moja muszelka prezentowała się zachwycająco. Podczas każdej wizyty przystrajam ją inaczej – mam nadzieję, że Pan G to zapisuje w pamięci. Tym razem zostawiłam przez środek cienki paseczek rozszerzający się ku dołowi. Przesunęłam po nim palcem wskazującym, docierając aż do szparki, obróciłam się i stając tyłem dałam sobie klapsa „niegrzeczna” – powiedziałam, przypominając sobie ostatnią fantazję.

Rano obudziłam się w świetnym humorze, choć ciągle po głowie krążyła mi myśl o klasówce z matmy na szóstej lekcji. Co prawda poprzedniego dnia bardziej zajmowało mnie zaspokajanie cielesnych potrzeb, a nie wkuwanie wzorów. Miałam jednak nadzieję, że przede mną będzie kolejka niespodziewanych pacjentek i moja wizyta przedłuży się do południa. Było to tak prawdopodobne jak wygrana w totka, ale mówią, że liczy się nastawienie ;)

I było tak jak się tego spodziewałam. Byłam pierwszą, tzn. jedyna pacjentką jak na razie. Uprzedziłam nawet Pana G, który wchodził do gabinetu, kiedy już siedziałam w poczekalni. Przechodząc kolo mnie szeroko się uśmiechnął i przeprosił za spóźnienie. Poprosił, żebym chwilkę na niego poczekała, a sam wszedł do gabinetu.

Wzięłam więc do ręki wcześniej odłożoną gazetę, którą przeglądałam za każdym razem, kiedy tam przychodziłam. Po około pięciu minutach usłyszałam głos, który uprzejmie zapraszał mnie do środka.

Weszłam jak zwykle nieśmiało z uśmiechem grzecznej dziewczynki.

  • Dzień dobry! – powiedziałam.

Wtedy Pan G podniósł głowę zza biurka i pierwszy raz dzisiejszego dnia przyjrzał mi się. Widać było, że zrobiłam na nim wrażenie. Nie bez przyczyny założyłam te kremową zwiewną sukienkę odsłaniającą moje zgrabne uda. Nie musiałam jej zdejmować.

  • Możesz się przygotować. – powiedział.

  • Jestem już gotowa. – powiedziałam i usiadłam na fotelu rozchylając uda.

Mężczyznę zamurowało. Nie spodziewał się, że nie założyłam majtek… .

Ciąg dalszy w drugiej części.

Dodaj komentarz

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>