Dziewczyna z Freeshow.pl cz. 2

Po tym wszystkim poczułem ulgę. Jak mogło być inaczej, skoro z kręgosłupa spadł mi taki ciężar! Wiadomo, że wirtualny sex nie zastąpi tego fizycznego, ale jest o niebo lepszy od radzenia sobie w samotności… . Zwłaszcza, że robiła to, na co miałem ochotę. I tylko dla mnie! Nie musiałem się nią dzielić z nikim innym. Z żadnymi samcami pragnącymi jej tak jak ja. Mogłem się tylko domyślać ich wyrazu twarzy, kiedy przed ich oczami zamiast jej nagiej sylwetki, ukazał się napis „Pokaz prywatny”. W ciągu tych kilku minut była tylko i wyłącznie do mojej dyspozycji… . Miała zaspokoić moje fantazje erotyczne… . I udało się jej. Poruszyła najgłębsze zakamarki mojej wyobraźni. Pożądanie wypełniało całe moje ciało, kiedy patrzyłem, jak pieści swoją rozgrzaną cipeczkę, doprowadzając się do orgazmu – dla mnie!

Po tym pierwszym razie miałem ochotę na jeszcze. Oczywiście nie od razu… . Ale długo jeszcze patrzyłem na nią. Nie mogłem oderwać wzroku od jej pięknego ciała, wijącego się po rozesłanym łóżku. Jej kocich, namiętnych ruchach wywołanych chęcią rozpalenia patrzących na nią samców… i samice też. Bo wiem o tym, że kobiety też patrzą… i też wilgotnieją… .Co chwilę przełykają ślinę, bo usta wysychają od coraz szybszego oddechu…. . Oblizują wargi językiem, bo tak naprawdę pragną tego języka w innym miejscu… . Policzki różowieją, oczy stają się szkliste i dziwnie rozmarzone… . Gęsia skórka pokrywa całe rozpalone ciało, a kobieta marzy, żeby ktoś z nią w końcu to zrobił, żeby zajął się tym najwrażliwszym, a zarazem najbardziej mokrym miejscem, bo przecież usta dawno już wyschły… .

Wbijałem w nią wzrok i nie mogłem się napatrzeć. Im dłużej to trwało, tym bardziej nie mogłem się nasycić jej widokiem. Pragnąłem!!!!

Jej dużych, ponętnych warg, po których ciągle błądził spragniony języczek… .

Jej włosów opadających miękko na ramiona… .

Na wpół odsłoniętych piersi wielkości pomarańczy….

Maleńkich sutków sterczących pod prześwitującym staniczkiem… .

Smukłej talii… .

Krągłych bioder, ud, łydek, pośladków… .

Mokrej cipki!

Pragnąłem jej całej.

Na stronkę zajrzałem jeszcze tego samego wieczora, ale dziewczyny już nie było. Popatrzyłem chwilę na inne, ale jakoś nie przyciągnęły mojej uwagi.

Następnego dnia po pracy też wszedłem i dzięki bogu była. Taka jaką ją zapamiętałem. Zerkałem na nią cały wieczór – nie bez przerwy, ale ciągle wracałem do otwartej zakładki. Aż w końcu nie wytrzymałem i zaprosiłem ją na priv.

I znów byliśmy sami. Ale nie na długo, bo po chwili przyszła niespodzianka… . Kiedy ta ponętna suczka była już rozgrzana, a jej szparka zaczęła pokrywać się szklistym soczkiem, pojawiła się druga dziewczyna! Tego się nie spodziewałem zobaczyć! Choć widziałem przemykającą gdzieś w tle na transmisji laskę, nie myślałem, że też się przyłączy.

Zdumiony przygotowałem się do zabawy.

Dziewczyny uklękły na łóżku i zaczęły się nawzajem dotykać. Miały na sobie seksowne koszulki nocne, pod którymi nie widziałem żadnej bielizny. Tylko swobodnie opadające piersi, które masowały sobie nawzajem, ściskały, pieściły szarpiąc za twarde sterczące sutki, które twardniały jeszcze bardziej, spragnione drażnienia. Po chwili jedna z nich zaczęła je kąsać, ssać, lizać i wyprawiać z nimi takie rzeczy, które pragnąłem zobaczyć ponownie… .

Szybko ich pieszczoty przesunęły się niżej, tam gdzie powinno być już przyjemnie ciepło i ślisko. Nawilżały się dodatkowo języczkami, mieszając swoje soczki ze śliną. Raz jedna, raz druga wsuwały twarz między uda, żeby muskać zaróżowioną łechtaczkę, a później także i wejście do cipki… . Ciągle zerkały w stronę kamerki, to znów w swoje intymne miejsca.

Nareszcie przyszedł finał i jedna z nich wzięła do ręki wibrator. Włożyła go między wargi i ciasno go obejmując wsuwała jęcząc przy tym przeciągle, po krótkiej chwili uklękła przed koleżanką i zaczęła jej robić dobrze, wsuwając w wysuwając sprzęt, trafiała nim prosto do swoich ust. I tak raz za razem. A później zajęła się z powrotem jej łechtaczką, a jej zwinny języczek podążał nawet za wibratorem…. i wsuwał się w cipkę, taką wilgotną, ociekającą soczkiem…, że chętnie wsunął bym się tam za nim… . I wpychałbym się coraz głębiej i głębiej w ciaśniutką cipeczkę, tak spragnioną mego kutasa., który był już tak twardy i nabrzmiały, że niewiele mu brakowało do wytrysku. Moja ręka przyspieszyła, a wibro wchodziło coraz głębiej i głębiej, a języczek drażnił łechtaczkę coraz szybciej… .

Jeszcze nie zdążyłem się pożegnać, gdy jednej z nich maska zsunęła się z twarzy… .

To była moja kuzynka… .

Możliwość komentowania jest wyłączona.